W naszym klimacie przez blisko pół roku korzystać trzeba z ogrzewania. Niskie temperatury mogą przyjść równie dobrze pod koniec listopada, co już we wrześniu i trwać mogą nawet do początku maja. Koszty ogrzewania, z jakiejkolwiek jego metody nie korzystamy, pochłaniają niemałą część domowego budżetu w skali roku. Nic więc dziwnego, że poszukiwane są sposoby na zmniejszenie kosztów. Do najpopularniejszych ostatnio należą np. podzielniki ciepła.

O cieple z sieci i czym są podzielniki?

Nie zawsze mamy możliwość zmniejszenia zużycia czy to gazu, czy też ciepła zużywanego w ramach przyłączenia do sieci albo zbiorczej kotłowni budynku. Zwłaszcza sieci ciepłownicze, dawniej montowane na osiedlach z wielkiej płyty, wracają do łask. W dużej skali pozwalają zredukować ilość zanieczyszczeń, gdy nie ma indywidualnych pieców. W małej – to duży komfort. Nie musimy się o nic martwić, poza oczywiście płaceniem rachunków. I tutaj do akcji właśnie wkraczają podzielniki kosztów co, które coraz częściej spotkać można w spółdzielniach i wspólnotach mieszkaniowych.

Podzielniki montuje się tam, gdzie nie ma indywidualnych liczników zużycia. Zastępują je one, wskazując zużycie w konkretnych mieszkaniach. Takie urządzenie ma czujniki mierzące temperaturę grzejnika i czas, przez jaki się ona utrzymuje. Dla wygody stosowane są coraz częściej podzielniki ciepła radiowe – nie muszą być spisywane poprzez wchodzenie do wszystkich mieszkań, ale wysyłają dane za pomocą radiowego sygnału do urządzenia, które zbiera wskazania. Na podstawie zastosowania tych niewielkich urządzeń zużycie ciepła w całym budynku dzielone jest pomiędzy mieszkania, zależnie od tego, ile kto korzysta. Oczywiście przy uwzględnieniu kosztów przesyłu i części wspólnych. Wskazanie nie jest aż tak dokładne, jak indywidualny licznik. Możemy jednak mieć pewność, że kiedy sami oszczędzamy, nie płacimy za sąsiada, który lubi utrzymywać tropikalne temperatury w swoim mieszkaniu.

Jak oszczędzać ogrzewanie?

Podzielniki na kaloryferach to sposób na wskazanie, ile naprawdę zużywamy. Możemy więc liczyć na niższe rachunki czy zwrot nadpłaty, nawet bez szczególnego zmniejszania zużycia. Co jeszcze możemy zrobić, aby płacić mniej? Jeżeli nie mamy termostatów, to warto w nie zainwestować, by lepiej zarządzać ogrzewaniem. Doskonałe będą elektroniczne, z możliwością programowania. Wtedy możemy ustalić, jaka temperatura panuje w mieszkaniu w dzień, a jaka w nocy. Nawet jeżeli lubimy chodzić po domu w cienkim podkoszulku, to pamiętajmy, że obniżenie temperatury do ok. 21 stopni w dzień obniży koszty. Ale nie tylko. Lepiej dla funkcjonowania naszego organizmu, kiedy temperatura też w pomieszczeniach zimą jest niższa niż latem. W nocy natomiast optimum do nie więcej niż 19 stopni. Tak więc nie przegrzewając mieszkania zrobimy przysługę nie tylko portfelowi. Ponadto zmniejszyć (niekoniecznie całkowicie wyłączyć) ogrzewanie możemy, kiedy jesteśmy cały dzień poza domem. Zwłaszcza małe mieszkanie nagrzeje się poi takim dniu szybko. Zadbajmy też o prawidłową cyrkulację powietrza – ogrzane przez kaloryfery unosi się do góry, podczas gdy zimne znów jest ogrzewane. Nie zastawiajmy grzejników, pozwólmy na swobodne krążenie powietrza w pomieszczeniach. Gdy nasza instalacja jest mało wydajna, warto zmienić kaloryfery starego typu na konwekcyjne.

Kto zapłaci mniej, a kto więcej za ogrzewanie?

Jednym ze sposobów dbania o obniżenie wydatków są wspomniane już podzielniki kosztów ogrzewania. Na ich montowanie nie zawsze mamy wpływ, nie warto mu się jednak sprzeciwiać. Chyba że to my jesteśmy tym sąsiadem, do którego kosztów dokładają się inni – wtedy warto zmienić nawyki. Naturalnym jest, że mniej potrzeba energii na ogrzanie mieszkania po słonecznej stronie oraz stykającego się z innymi jak największą powierzchnią. Za to koszty rosną przy szczytowych ścianach, na poddaszu i parterze, zwłaszcza niskim. Na potrzebną ilość ciepła mają wpływ też rzeczy mnie oczywiste. Na przykład większa ilość domowników na mniejszej powierzchni wypadnie tu korzystniej – sami przecież też wydzielamy ciepło. Jeżeli jesteśmy narażeni na większe straty i wyższe koszty, warto dowiedzieć się, co jeszcze możemy zrobić – np. czy możliwe jest ocieplenie ścian od wewnątrz. Prawidłowe rozliczanie i rozsądne zużywanie może przynieść oszczędność nawet kilkuset złotych w ciągu roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ